|
Babuszki - Zjawisko powoli znikające z Krymu. Babuszki są starszymi paniami, krążącymi po miejscach użyteczności publicznej (dworcach, placach, itp.) obładowanymi olbrzymimi pakunkami. Mają w nich zwykle różne rodzaje pierożków. Gdy zatrzymamy babuszkę, ona wyjmie nam wybrany rodzaj pierożka, zawinięty w kawałk papieru.
Innym rodzajem "babuszek" są krążące po pociągach (głównie "elektryczkach") "obnośne sprzedawczynie wszystkiego". Osoba taka wchodzi do wagonu, staje na jego środku i gromkim głosem oznajmia zalety i ceny swojego towaru, jednocześnie wyciągając i pokazując przedmiot, o którym mówi. Są to rzeczy przeróżne: sznurówki, nożyczki, śrubokręty, skarpetki, torebki foliowe, przenośne szachy, komplety kart, piwo, orzeszki, sztućce i wiele, wiele innych... Po tym "performance" następuje handel ze wszystkimi zainteresowanymi.
Biletowa - Osoba (na 99% kobieta) sprzedająca bilety w trolejbusach. Jeśli ktoś uważa, że jechał zatłoczonym autobusem w Polsce, zapraszamy do trolejbusów, np. w Sewastopolu.
Gdy wsiadamy do trolejbusu, nie martwmy się o bilet - już biletowa nas znajdzie. Osoba te, zwykle dość "korpulentna", przepcha się do nas mimo największego tłoku. Nikt z pasażerów nie piśnie ani słowa, gdy będzie się o niego ocierać "ciałko" biletowej, gdyż jest ona najważniejszą osobą w trolejbusie - ma nawet własne krzesło z przodu pojazdu. Warto jest więc być dla niej miłym i grzecznym - czasami takie zachowanie przynosi korzyści, np. niespodziewany rabat lub wskazówka jak najłatwiej dotrzeć do miejsca, gdzie zmierzamy.
"Chołodne" - wbrew pozorom słowo bardzo ważne, szczególnie w upalnym klimacie Krymu. Wchodząc do sklepu, gdy chcemy się czegoś napić, a na dworze jest 40 stopni, zazwyczaj wybralibyśmy coś zimnego. Dlatego musimy oprócz wskazania napoju poprosić jeszcze, aby był "chołodny" (czyli "zimny, zmrożony"). W niektórych sklepach są olbrzymie zamrażarki, gdzie część najpopularniejszych napojów (i piwa) leży cały dzień.
Szczególnie polecam zimną, oszronioną Colę Obolon w puszce pół litra - mmmmm....
"Da" - słowo magiczne, słowo - klucz, otwierające wszystkie drzwi. Pozwala wybrnąć z wielu ciężkich sytuacji, szczególnie osobom nie znającym języka rosyjskiego. Kiedy trafi się nam wyjątkowo namolny rozmówca, na każde jego pytanie odpowiadajmy "da". Na 90% odejdzie zadowolony.
Kinoteatr - tak nazywane są kina na Ukrainie. Co ciekawe, filmy na Krymie pojawiają się często, np. miesiąc, przed polską premierą. A ich tytuły przetłumaczone na rosyjski brzmią bardzo egzotycznie: "Ludy w czernom" (Men In Black), "Komnata Stracha" (Azyl), "Matryca2: Prederiegrożka" (Matrix - Reloaded). Filmy dzielą się na te z dubbingiem i te z lektorem. Polecam filmy z dubbingiem - słowne pojedynki raperów z "8 mili" brzmią fantastycznie.
Lenin - pomnik wodza rewolucji stoi w każdym mieście i miasteczku, główna ulica nosi też zwykle jego imię. Pomniki zadziwiają różnorodnością - polecam podziwianie i porównywanie poszczególnych pomników w każdym z miast: w Sewastopolu Lenin w garniturze stoi i wskazuje ręką, w Jałcie, ubrany w gruby płaszcz, patrzy dumnie w przyszłość, w Symferopolu, przed dworcem, olbrzymi Lenin siedzi i wita przybyłych podróżnych, a w Eupatorii złoty Lenin siedzi i czyta dziecku książkę.
Marszrutka - małe busiki, zabierające do 15/18 osób. Są zaopatrzone w numery i każda kursuje stałą trasą. Aby dojechać do celu podróży należy znać nazwę przystanku. Wtedy przed naszym przystankiem mówimy głośno do kierowcy, np. "Na Uszakowa, proszę", lub "Proszę się zatrzymać". Co uprzejmiejszy kierowca powie nam gdzie wysiąść, gdy przed wejściem określimy mu cel naszej podróży. Płacimy zwykle przy wysiadaniu, podając kierowcy pieniądze (odliczoną kwotę) "przez plecy".
Milicja - najważniejsza "władza" na Krymie. Trzeba bardzo starać się żyć z nimi w zgodzie. Potrafią być mili i uprzejmi, jak również niemili i chamscy. A mogą zrobić wszystko - zaczynając od zatrzymania na pewien czas na komisariacie. Jak wszyscy na Ukrainie, tak i oni biorą łapówki. Zwykle są wzywani przez "prowadnika" w przypadku większych nieporozumień podczas jazdy pociągiem.
"Nul Piac" - oznacza pojemność zakupowanej przez nas butelki alkoholu. Najczęściej tak właśnie odezwiemy się do ekspedientki w sklepie, na końcu dodając nazwę i ewentualnie rodzaj. Zawsze jednak możemy powiedzieć "nul siem".
Prowadnik/Prowadnica - podczas podróży pociągiem jest naszym "bogiem". Jest to osoba, która opiekuje się wagonem, parzy "kipiotok", zarządza "zoną sanitarną", rozdaje pościel, przy wejściu sprawdza bilety, itp. Musimy starać się żyć z nim/nią w zgodzie, gdyż przy jakimkolwiek konflikcie bardzo chętnie i pochopnie wzywa milicję, aby rozwiązała problem (a ta rzadko robi to po naszej myśli).
Zazwyczaj w nocy (lecz także w dzień) prowadnik, wraz z kolegami z innych wagonów, konsumują spore ilości alkoholu - w tym przypadku płeć naszego prowadnika nie gra roli. Dlatego wyegzekwowanie coś od niego/niej w późnych godzinach nocnych graniczy z cudem.
Rozkopki - tak po rosyjsku nazywane są wykopaliska archeologiczne. Zachęcam każdego, aby usłyszawszy, że są takowe prowadzone w najbliższej okolicy, udał się w tamto miejsce na krótką wycieczkę - może się spotkamy?
Rynok (Bazar) - fantastyczne miejsce w każdym z większych miast. Szczerze polecam zakupy (gł. warzywa i owoce) na takich bazarach. Najlepszym ( i największym) bazarem na Krymie jest chyba tzw. "5 km" ("Piąty kilometr") w Sewastopolu. Porównać go można, pod względem różnorodności produktów, do warszawskiego "Stadionu X-lecia" - mało jest rzeczy, których tam nie dostaniemy.
Fajne bazary są również w Eupatorii, Jałcie, i Sudaku.
Stakańczyk - "miarka" sprzedaży małych produktów na bazarach, o dużej ilości - np. orzechów, migdałów, pistacji, marcheweczki na ostro itp.
Stakańczyk to inaczej szklanka (czasem na stoisku jest ich kilka wielkości) służąca do odmierzania ilości sprzedawanego towaru. Gdy spytamy o cenę, sprzedawczyni poda nam cenę właśnie za np. "stakańczyk" orzechów.
Zakaz - znaczy po rosyjsku "zamówienie". W wielu bardziej eleganckich lokalach i dyskotekach obowiązuje tzw. "minimalny zakaz", czyli obowiązek zamówienia, np. jednego piwa na osobę, aby móc zostać w danym lokalu. Należy również bardzo uważnie liczyć resztę otrzymywaną od kelnerów, gdyż bardzo często oszukują lub w ogóle nie wydaja reszty. Najlepiej jest więc dawać odliczoną kwotę. Nie należy również pozwalać na gromadzenie się kolejnych sum na naszym rachunku - po jednym zamówieniu (np. kolejki wódki lub piwa) dobrze jest od razu zapłacić.
Złodzieje - problem niedostrzegalny dla nas, dopóki nie zostaniemy okradzeni. Najwięcej kieszonkowców przebywa w okolicach dworca autobusowego i kolejowego w Symferopolu. Szczególnie proszę o uwagę, przebywając w tamtym miejscu. Najczęściej atakują osoby wsiadające do autobusów. Najłatwiej wyciągają porfele mężczyznom, noszącym portfel w kieszni spodni "bojówek" na udzie. Po opróżnieniu portfela z pieniędzy zwykle prześlą go nam po pewnym czasie przez przypadkowego bezdomnego lub żebraka.
Z wiadomości zdobytych przez okradzionych, wynika, że nawet gdy złapiemy złodzieja i zaczniemy się z nim szarpać, przybywająca na miejsce zajścia milicja chętniej bije nas niż przestępcę. Dlatego proszę, pilnujmy się!
Zona sanitarna - zwyczaj, zapobiegający korzystaniu przez podróżujących pociągiem z toalety podczas postoju na stacji kolejowej. Działanie to jest jednak absurdalne w pociągach ukraińskich, gdyż prowadnik zamyka toalety już pół godziny przed stacją, i otwiera je pół godziny po ruszeniu z postoju. Podczas podróży nasze pęcherze zostaną wystawione na ciężką próbę.
|